Była Stocznia Gdańska

stoczniniema3

Zajrzałem do Stoczni. Nie było mnie ze dwa miesiące, a dziś już nie ma do czego wracać.

***

Nowa Wałowa w budowie. Przebija się do przodu, na wskroś. Niby tylko droga, a po drodze zgarnia wszystko. Niby tylko beton na razie leją, a pustka dookoła jak w strefie skażonej. Zrobiłem pobieżny bilans zysków i strat. Strat więcej. Na razie, bo jak już drogę otworzą to plusy dodatnie pokryją wszelkie straty. Się będzie jeździło, że ho ho! O stratach nikt nie będzie pamiętać. Bo i o czym? Ja już sam nie pamiętam prawie jak to wszystko było poustawiane. Gdzie jaki budynek stał, jaka gdzie hala była. Prawie nie pamiętam, że tam jakaś stołówka, że brama.

Chociaż nie. O bramie to sobie przypomniałem jak szedłem do Stoczni co to już jej nie ma. Po lewej drogę kładli, a ja na wprost, jeden daszek, drugi daszek, wartownia. Była wartownia. Była sobie wartownia. Biuro przepustek. I wspominałem jak te przepustki wydawali, jak pilnowali czy aby człowiek ma papierek. A dziś luzik, Stocznia dla wszystkich. Miastu i światu, bierz co chcesz. Tyle, że nic tam nie ma.

Nie ma Stoczni, są tereny postoczniowe. Nie dziwi nic. Ale słowo „postoczniowe” jest na wyrost. Ten skrawek ziemi jest tak bardzo postoczniowy, że właściwie należałoby go na nowo przyporządkować, dookreślić. I żeby ani słowa o Stoczni. Młode Miasto, nowe centrum, rozwój, progres i takie tam. To co po nas zostanie. Świadectwo nasze.

***

Hale stoją. Luzem albo w szeregach. Resztówka. A im mniej ich stoi, tym silniejsze wrażenie, że lepiej wyburzyć w cholerę to wszystko. Bo jeśli ten ochłap ma być skansenem, pamiątką po dawnej świetności, to lepiej zapomnieć, że jakaś Stocznia, że jacyś ludzie, historia. Jak się historia usadowi w nowych murach? Kto wie? Dla historii zarezerwowane jest specjalne miejsce. Obok. Tutaj nie ma być historii tylko przyszłość.

stoczniniema13***

Stoję w ciemnościach. Na ekranie młoda urbanistka zafascynowana Stocznią opowiada jaką to szansą jest możliwość zaprojektowania miasta od nowa. Na tym skrawku. Że Stocznia taka wspaniała i że trzeba połączyć młode ze starym. I coś tam jeszcze, że ekologia. Gówno prawda.

***

Na zdjęciu kolos nie wygląda groźnie. Ot, budynek jak każdy inny. Odkładam aparat fotograficzny i patrzę. „Na własne oczy”, „byłem, widziałem”. I doznaję olśnienia. Już wiem! Jeśli trzeba go porównywać, szukać odniesienia i uzasadnienia dla nieuzasadnionej powszechnej odrazy, to wystarczy pomyśleć o świetlanej wizji Piano i Rogersa. I życzliwym panu Pompidou. W Paryżu się nie podobało i tu się nie podoba. Tam był to sprzeciw estetyczny. Tutaj, z estetyką mieszają się ckliwość, pamięć i złość. Poczucie zdrady.

stoczniniema12Tymczasem to wszystko bez sensu. Bo ten kolos to będzie hit! Jakże jesteśmy krótkowzroczni, wsteczni. A do ECS-u będą tłumy waliły z całego świata. Żeby „pooddychać tą atmosferą”. Stocznia, Historia, Solidarność. Wszystko będzie na miejscu. Pod jednym dachem. Multimedialne. I takie jak ma być, ani krzty inaczej.

***

Stoczni nie ma. Nawet „terenów postoczniowych” nie ma. Pamięć, że jakaś Stocznia była i były puste miejsca po niej, zaciera się pod warstwą betonu, rozpływa w powietrzu, znika w obłokach kurzu. Odchodzi, odpływa, odfruwa. Została skasowana.

ecs4

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: