To co czujesz, to co wiesz…

Lokalny internet z dumą informuje, że Katarzyna Figura na stałe zamieszkała w Gdyni. Jak twierdzi aktorka w wywiadzie dla Wyborczej „Ludzie z Wybrzeża mają inną mentalność i inne podejście do życia. W Gdyni i Trójmieście bywam od lat. Wiele razy przyjeżdżałam tu na festiwal albo na wakacje, ale nigdy wcześniej nie zauważyłam napisu przy wjeździe do Gdyni >Uśmiechnij się! Jesteś w Gdyni<. Dopiero teraz to widzę i sama się do siebie uśmiecham.” Jednym zdaniem Figura kocha Gdynię, bo Gdynia jest super. I w ogóle Wybrzeże jest super. O ile się orientuję (a mogę się nieorientować, bo życiorys pani Figury nie jest tym na czym znam się najlepiej), nie jest to pierwsza przeprowadzka i pierwsze ani nawet drugie miasto znanej aktorki. A że akurat los rzucił ją do Gdyni – tak wyszło. Być może równie dobrze mieszkałoby się jej w Zielonej Górze lub Wrocławiu. I może tam też ludzie są inni niż w Warszawie.

Każdemu może zdarzyć się przeprowadzka, zmiana miasta, stylu życia, znajomych, sąsiadów. Ale nie zawsze jesteśmy skłonni zaakceptować te zmiany. Mam wrażenie, że aby dobrze czuć się w jakimś miejscu, w jakimś mieście, trzeba to miasto po prostu czuć. Tylko co to znaczy? Trudno powiedzieć, ale to się chyba wie.

Kiedyś byłem gotów przeprowadzić się do stolicy natychmiast, gdybym tylko miał taką okazję. Potem okazja była, a może nawet dwie i… nie skorzystałem. Bywałem w Warszawie często i nie była to już ta sama Warszawa, jaką pamiętałem z dzieciństwa i z lat nastoletnich. W latach 70. i 80. bywałem w stolicy co roku. Spędzałem tam lub w pobliskim Milanówku, całe wakacje. Ale kiedy zacząłem przyjeżdżać do stolicy w latach 90. jeszcze mi się podobało. Wietnamskie budki z żarciem, polówki z towarem na każdym chodniku. Jeszcze nic nie zapowiadało katastrofy, albo ja jej zwiastunów nie dostrzegałem. Katastrofa nastąpiła na początku tego stulecia i trwa do dziś. Nowe dzielnice, ulice biznesu – Domaniewska i okolice. Dziwni ludzie w biurach, korporacyjna mentalność. Zniknął Bazar Różyckiego jaki znałem, Park Skaryszewski nie był już tym samym parkiem… do Warszawy? W życiu! Nie!

Czyli rzeczywiście, żeby gdzieś zamieszkać, trzeba „poczuć miejsce”. Dobrze, że Katarzyna Figura poczuła Gdynię. Jeśli chodzi o mnie – ja Gdyni nie czuję, nie mógłbym mieszkać w tym mieście. Co nie znaczy, że nie lubię Gdyni. Może po prostu jej nie rozumiem, nie znam. Nie umiem się tam poruszać – ilekroć jadę przez nią samochodem, zawsze mogę się pogubić na wiaduktach w okolicach dworca. Choć drogę do portu już właściwie wykułem „na blaszkę”. Podobnie jak zasady funkcjonowania przecznic w ścisłym centrum. Ale mieszkać tam? Chyba jednak nie. Żadna Chylonia, żadna Dąbrowa. W ogóle wszystko, co na zachód od Gdyni – Reda, Rumia, Wejherowo, Puck i dalej, jakoś mnie tam nie ciągnie.

A Sopot? Niby ładny i zgrabny, z klimatem. No może tak. Ale żeby tam mieszkać przez cały rok? W tym tłumie wakacyjnym? Nie! Może nie tak radykalnie jak w przypadku Gdyni, ale nie.

Wygląda na to, że zostaje mi tylko Gdańsk. I dobrze. W Gdańsku czuję się dobrze. Właściwie w dowolnej dzielnicy, choć są te lepsze i gorsze, ładniejsze i brzydsze. Jednak świadomość bliskości kilku istotnych dla miasta punktów: tzw. starówka, Stocznia, Wrzeszcz. To wystarczy. Wygląda na to, że czuję Gdańsk. Nawet w Osowej. Zresztą w okolicach Gdańska też czuję się świetnie. Choćby w Pruszczu

Nie wiem skąd to się bierze. Może gdybym dwie dekady temu sprowadził się nie do Gdańska, ale do Gdyni, rzecz miałaby się inaczej? Kto wie, kto wie?

Ciekawe, co sprawia, że jakieś miejsce „czujemy”, a innego wcale. Ludzie, budynki, przestrzeń, historia? Nie wiem. Wiem tylko, że owo „czucie” ma czasem wymiar wręcz fizyczny. Albo jest jak należy, albo jest dyskomfort. I wiem też, że należę do ludzi, którym nie jest wszystko jedno gdzie mieszkają.

Reklamy

7 Responses to To co czujesz, to co wiesz…

  1. fraglesi says:

    Ajajaj, dwie dekady tu żyjesz Panie a nie wiesz, że w Gdańsku nie ma starówki tylko Główne miasto (Rechtsstadt) Stare Miasto, Dolne Miasto itd.

  2. Ewelina says:

    Ja akurat w Gdańsku mieszkam od urodzenia, w sumie nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej. Kocham to miasto i jestem dumna z tego, że w nim mieszkam. W Sopocie pracuje :/ nie przepadam za tym miastem. Chociaż ostatnio miałam okazję być na spacerze po Sopocie z przewodnikiem amatorem i miałam okazję zoabczyć pare ciekawych miejsc… jednak to nie jest to. Tak jak autor mówi nie „czuję” Sopotu. A Gdynia … hmm … kojarzy mi się z blokowiskami i torami. Jedyne co lubię w Gdyni to molo w Orłowie i klif 🙂

  3. nie ma opcji says:

    Wydaje mi się, że z tym „czuciem” chodzi o to, że miasto realizuje potrzeby. Nawet nie tyle praca, funkcjonalność, ale swego rodzaju dopasowanie do charakteru człowieka. Ja nie mogłabym mieszkać gdzie indziej, bo Warszawę znam od urodzenia i z różnych perspektyw: korposzczurowej Domaniewskiej, zielonych dzielnic, knajpowego Śródmieścia, spacerów nocą, zagłębia turystyczno-akademickiego, otoczenia Wisły. Pewnie w każdym innym mieście mogłabym to uświadczyć, ale… lubię Warszawę, tempo życia czy „all in one”, jakim jest to miasto. Fakt, że nie jest to już ta sama Warszawa, ale boli mniej, kiedy uczestniczy się w procesie ewolucji. Z kolei czuję nostalgię, kiedy po kilku latach odwiedzam jakieś miasto, a pośrodku stoi hipermarket czy odnośnie morza i gór – przepaskudne domy „AbyTaniej” budowane pod turystów.
    Moja hipoteza co do pani Figury, to: 1. „poleciała” na dźwięk sygnalizacji świetlnej (mój ulubiony element gdyńskich ulic), 2. po raz kolejny nie mogła się odnaleźć w Almie na Saskiej Kępie, a w Gdyni jest mniejsza Alma, 3. za dużo znanych ludzi mieszka na Saskiej Kępie i nie jest już tak trendy 🙂

    • hipotezy całkiem prawdopodobne 🙂 co do potrzeb, też pewnie coś w tym jest. no i jeśli się siedzi w oku cyklonu, czyli zmian, faktycznie boli mniej 🙂
      z miast, w których mógłbym mieszkać – poza Gdańskiem – wymienię tylko Londyn. bardzo bym mógł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: