Gdynia jest jedyna!

Długo oczekiwana, druga część rozmowy z wiceprezydentem Gdyni, Michałem Guciem. Zapraszam do lektury.

Untitled2

Dariusz Olejniczak: Na początek chcę zapytać o ciekawe zjawisko, które od dawna obserwuję. W Gdańsku i w Sopocie nie trudno znaleźć aktywistów będących w opozycji do prezydenta miasta czy do ratusza w ogóle, a w Gdyni – choć szukałem – nikogo takiego nie znalazłem? Słabo szukałem, czy podjąłem się niemożliwego?

Michał Guć: Na pewno są i tacy, którym nasza praca się nie podoba i którzy chcą coś zmienić w najbliższym otoczeniu, albo w Gdyni w ogóle. Tylko my, czyli urzędnicy miejscy, staramy się tych ludzi zapraszać do wspólnego działania na rzecz miasta. Tacy „opozycjoniści” maja choćby możliwość pracy w radach dzielnic, albo w rozmaitych organizacjach pozarządowych. Potrzeba wielu ludzi, bo w radach dzielnic może działać w sumie aż pięciuset radnych! Realizujemy projekty partycypacyjne, takie jak „Gdynia dla wszystkich”, albo projekt rewitalizacyjny realizowany na ulicy Zamenhofa. Jeśli tylko ktoś chce coś robić, na pewno ma taką możliwość. I jeśli ludzie angażują się w takie działania, to widza efekty. Muszą je widzieć, bo inaczej czuliby tylko frustrację i mieliby poczucie, że „miasto i tak zawsze wygra”. Tymczasem widzą, że nie warto działać na marginesie czy pod prąd, bo miasto rzeczywiście zawsze wygra – ma aparat administracyjny i pieniądze, a przecież można te środki wykorzystać na poprawę jakości życia lokalnych społeczności. Zresztą, muszę przyznać, że gdynianie są bardzo aktywni i działają na różnych polach. Choćby kluby seniorów – tam aż kipi od pomysłów, aktywności i działań. Mamy, rzecz jasna, „etatowych” przeciwników, ale gołym okiem widać, że większość ludzi lepiej się czuje w swoim mieście, kiedy widzi efekty wspólnej pracy.

No właśnie, a propos dobrego samopoczucia gdynian – nie znalazłem takich, którzy nie lubiliby swojego miasta…

Bo tutaj naprawdę dobrze się żyje. Osoby z całej Polski, które tu przyjeżdżają, żeby się osiedlić, po roku pobytu tutaj są już zagorzałymi patriotami tego miasta! Mówią, że nigdzie indziej nie chcą mieszkać, że tu są wspaniali ludzie, świetny klimat.

Zatem co takiego jest w Gdyni?

Kilka szczegółów. Po pierwsze bliskość morza, jakiej nie ma nawet Gdańsk. Tu centrum miasta graniczy z morzem. Z drugiej strony miasto otaczają lasy. To jest przyjazne miejsce do życia, gdzie równocześnie możemy cieszyć się lasem i morzem. Kolejna sprawa to ludzie. Gdynia ma szczególnego „ducha”, który powstał z połączenia kaszubskiej żywiołowości i charakterów ludzi, którzy przyjeżdżali tu „do polskiego Klondike”. To były różne charaktery, czasem cwaniacy, oszuści, a czasem ludzie prawi i nieskazitelni. Ale wszyscy mieli poczucie, że razem z powstawaniem nowego miasta i oni mogą rozpocząć tu zupełnie nowe życie. Czuli, że każdy z nich ma swój maleńki choćby, ale jednak, wkład w powstanie tego miasta. To zbudowało dumę, poczucie że to nasze miasto. Gdynia przetrwała wojnę, wysiedlenia, komunę. Ludzie są z Gdyni dumni. Duma i miłość do miejsca przekłada się na sympatię do innych ludzi. Dzięki temu żyjemy w otoczeniu, nastawionym na współpracę, w dobrej atmosferze, w sąsiedztwie pięknej przyrody. To są unikalne cechy Gdyni.

Współpraca z jednej strony, ale z drugiej rywalizacja. Na przykład z Gdańskiem. Z jednej strony NORDA, z drugiej gdańskie pomysły na metropolię. Jak Gdynia poradziłaby sobie przejmując dominującą rolę w województwie, stając się nawet nieformalna stolicą regionu?

W gronie gmin zrzeszonych w NORDZIE od początku budowaliśmy partnerski model relacji wzajemnych. Nie jest tak, że prezydent Gdyni mówi „Ma być tak i tak, a wy to macie zrobić”. Każda decyzja podejmowana jest wspólnie. Wszystkie gminy, także te mniejsze, są traktowane jak równoprawni partnerzy. Rozmawiamy i przekonujemy siebie nawzajem przy każdej decyzji odnośnie gospodarki odpadami, komunikacji, polityki lokalnej. Dopiero potem zapada podjęta wspólnie decyzja. To model, który się sprawdza. Nikt nie dominuje, nikt nie mówi „my powołujemy stowarzyszenie, a wy macie się zapisać”.

Ale ktoś musi rządzić…

Rolą mądrego lidera nie jest nakazywanie, ale rozmawianie oraz dochodzenie do wspólnych decyzji. Inny model się nie sprawdzi.

A co Gdynia robi albo już zrobiła wspólnie z Sopotem i Gdańskiem?

Sytuacja bipola z dwoma dużymi ośrodkami położonymi bardzo blisko siebie jest rzeczywiście specyficzna, nawet położenie Bydgoszczy i Torunia jest zupełnie odmienne. To, co robimy wspólnie, to budowa metropolitalnej sieci ścieżek rowerowych, wspólny system sterowania ruchem TRISTAR, zintegrowana komunikacja. Ale powiedzmy sobie otwarcie, w wielu dziedzinach pojawiają się elementy konkurencji. Możemy zabiegać wspólnie o jakieś inwestycje na terenie aglomeracji, ale zawsze na ostatnim etapie będziemy przekonywać inwestora do siebie i lokalizacji w naszym mieście. Od tego w końcu zależy, gdzie powstanie nowa inwestycja, do której kasy będą odprowadzane podatki. Nie możemy tez godzić się na takie widzenie świata w którym skoro w Gdańsku/Sopocie jest już hala sportowa, to nie powinno jej być w Gdyni, albo na mówienie: „po co budować stadion skoro w Gdańsku już jest. Gdyńskie kluby mogą tam grać”? Nie zgodzimy się na zubażanie życia mieszkańców Gdyni, ograniczanie ich perspektyw rozwojowych tylko dlatego, że Gdańsk realizuje swoje plany.

Czyli moja teza, że ze spoistością „trójmiasta” jest różnie, ma potwierdzenie?

Tak, ale warto pamiętać, że poza trzema miastami jest jeszcze sporo mniejszych ośrodków, które też mają znaczenie dla funkcjonowania całego obszaru Metropolii.

Pomówmy teraz o czymś, co można by nazwać morskością Gdyni…

A co z morskością państwa? Kłopot polega na tym, że Polska odwróciła się od morza. Zdemontowano na różne sposoby stocznie, zaniedbano sektor rybołówczy, flotę PLO. Polityka morska państwa wygląda tak, że państwo sprzeda grunty po „Dalmorze”. Cóż, powstanie tam nowoczesna dzielnica i Gdynia na tym skorzysta, ale jest to raczej ratowanie sytuacji po wieloletnich zaniedbaniach kolejnych rządów. Na szczęście Port ma się dobrze, ale cała reszta została zdemontowana w wyniku działań państwa na przestrzeni lat.

No, ale są środowiska próbujące odbudować morskiego ducha miasta. Były „Dni Morza” na przykład…

„Duch”, konkursy, festyny, edukacja – to wszystko dodatki. To nadbudowa, ale bazy brak. Stocznia Gdynia została doprowadzona do upadku za niedozwoloną pomoc publiczną, Stoczni Marynarki Wojennej grozi upadek, bo brak wystarczającej liczby zleceń. Z drugiej strony na szczęście, są mniejsze, nowe stocznie, na przykład jachtowa, które działają z sukcesem. Ale one rozwijają się nie dlatego, że państwo ma politykę morską, ale – jeśli nie wbrew – to przy całkowitym braku zainteresowania ze strony państwa.

Proszę powiedzieć, co Pańskim zdaniem należy jeszcze w Gdyni zmienić, ulepszyć?

Mamy w Gdyni jeszcze sporo obszarów do „poprawienia”. Chciałbym w większym stopniu zaangażować mieszkańców we wspólne planowanie i przekształcanie przestrzeni. Na ulicy Zamenhofa i Opata Hackiego przeprowadziliśmy pilotażowy program rewitalizacji, w który zaangażowali się mieszkańcy. Tam przez kilkadziesiąt lat lokatorzy mieszkali w niszczejących blokach socjalnych. Postanowiliśmy, że rewitalizacja nie będzie polegała, jak to najczęściej w Polsce bywa, na obłożeniu budynków styropianem i otynkowaniu na nowo. Uznaliśmy, że władze miasta i projektanci powinni w pierwszej kolejności wysłuchać opinii i pomysłów mieszkańców tych ulic i zgodnie z tymi wizjami zaprojektować przestrzeń, w której będą żyli. Ponadto wdrożyliśmy w tym rejonie szereg innych działań na rzecz integracji i polepszenia jakości otaczającej domy przestrzeni. Okazało się, że przy wspólnym zaangażowaniu mieszkańców, można osiągnąć bardzo pozytywne rezultaty. Obszarów wymagających zmian jest w Gdyni więcej. Jestem przekonany, że proces włączania lokalnych społeczności do działań naprawczych przyniesie pozytywne rezultaty. Ważny jest zrównoważony rozwój. Uruchamiamy lokalne inicjatywy i to jest kierunek, w którym powinna iść Gdynia. On pozwoli wykorzystać potencjał ludzi, dumę z miasta i chęć jego współtworzenia.

I część wywiadu z Michałem Guciem

Reklamy

One Response to Gdynia jest jedyna!

  1. Pingback: Mija rok… | blog trzech miast

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: