Impresje z wyspy

IMG_0012

Miasta bywają niejednorodne. Bywają też podzielone na rozmaite sposoby – statusem społecznym mieszkańców, granicami naturalnymi, rodzajem i przeznaczeniem zabudowy, jej wiekiem itp. itd. To oczywistość. Kolejna oczywistość to fakt, że i Gdańsk takich podziałów nie uniknął. Ciekawe jest natomiast to, co z owych podziałów wynika, jak wpływają one na styl i jakość życia gdańszczan. O ile oczywiście mieszkańcy poszczególnych enklaw gdańszczanami się czują.

Na Wyspie Sobieszewskiej, oddalonej nie tylko od centrum miasta o kilkadziesiąt kilometrów, ale i od głównej drogi wylotowej z Gdańska, przynależnej administracyjnie do Gdańska ledwie od czterech dekad, wielu mieszkańców (choć pewnie nie wszyscy) szczególnego związku z Gdańskiem nie czują. Zwłaszcza w rejonie Świbna czy Przegaliny.

Z tych różnic i podziałów zdałem sobie sprawę pewnego dnia, kiedy wiozłem z wyspy do Gdańska autostopowiczkę. Starsza kobieta była gadatliwa i chętnie opowiadała, czym się zajmuje i jak żyje je rodzina. A jej głównym zajęciem jest handel telefonami (nielegalny najpewniej tak samo jak nielegalne jest źródło pochodzenia owych telefonów), papierosami (bez akcyzy rzecz jasna) i pozyskiwanie bursztynu (że na lewo, to oczywiste). Poza przyjmowaniem letników niektórzy wyspiarze być może zajmują się podobnymi działaniami ze szczególnym uwzględnieniem bursztynu. Poza tym żyją na swój sposób, zupełnie ignorując fakt swojej „miastowości”. Miasto im raczej do niczego niepotrzebne, a pewnie czasem i zawadza, bo do urzędów daleko. Miasto nawet mostu nie chce zbudować, co w 2011 roku spowodowało przymiarki do odłączenia się od miasta.

– Z tych pieniędzy, które wydali na remont, to już by dawno porządny most na wyspę był – mówi ekspedientka w sklepie spożywczym ulokowanym kilkadziesiąt metrów od przeprawy promowej w Przegalinie. – A tu u nas, pan zobaczy, przed sklepem na ulicy dziura na dziurze, strach iść żeby się człowiek nie potknął.

Do narzekań dołączyły robiące zakupy w sklepie okoliczne mieszkanki. – Panie, jak tu kiedyś ładnie było! Oglądałam stare zdjęcia, ulica równiutka, zadbana. A teraz?! Aż wstyd. Władza o nas zapomina.

– W ogóle się nami nie przejmują – wtóruje poprzedniczce kolejna pani. – Teraz ważniejsze są ptaki i foki. O ludzi w ogóle nie dbają.

Kiedy pytam kobiety o to, czy czują się gdańszczankami przez chwilę patrzą jakby chciały powiedzieć „stuknij się pan w łeb”. – Nie. Jesteśmy stąd i czujemy się mieszkankami Świbna. Gdyby Wyspa Sobieszewska została przy Pruszczu Gdańskim, to pewnie byśmy na tym wygrali.

Czy tak by było rzeczywiście, trudno powiedzieć. Pewne jest natomiast, że Wyspa nie jest priorytetem jeśli chodzi o inwestycje miejskie w infrastrukturę komunikacyjną i nie tylko. W każdym razie, władza wyspiarzy zaniedbuje, a efekt jest taki, że ludzie tu związków z miastem nie czują. Trudno się dziwić, ani tu miasto, ani styl życia miejski. Problemy też inne i robota, jeśli jest, to mało miastowa. Za to okręg wyborczy nie byle jaki, bo z numerem 1. A w tym okręgu to i Orunia-Lipce, i Stogi, i Letnica. A przecież Letnica ze swoim słynnym stadionem jest jak najbardziej miastowa. Że z Wyspy pod stadion prawie 30 kilometrów? To szczegół.

Reklamy

2 Responses to Impresje z wyspy

  1. mieszksaniec says:

    co za pajac, podpisz sie

    • zacny mieszkańcu, nazwać kogoś pajacem – zwłaszcza anonimowo, to żadna sztuka. jak się za chwilę przekonasz, wszystkie moje komentarze tutaj są podpisane imieniem i nazwiskiem. wystarczyło się rozejrzeć i znalazłbyś mój podpis. a gdzie ja znajdę Twój?
      a co do meritum, liczyłem na reakcję zwrotną i spodziewałem się, że będzie polemiczna. ja napisałem swój tekst na podstawie własnych obserwacji i nie ma w nim zdania nieprawdziwego, choć jest on oczywiście ograniczony w formie. bywam na wyspie co jakiś czas ale jestem z zewnątrz. niestety, nie mogę, choć chciałbym, pozwolić sobie na przeprowadzenie badań terenowych wśród mieszkańców, bo piszę społecznie wykorzystując swój czas poza pracą. ale mam pomysł, jeśli masz ochotę – napisz do mnie tekst dotyczący życia na wyspie, a ja Twój tekst opublikuję. interesuje mnie tożsamość (geograficzna i mentalna) mieszkańców wyspy w kontekście sąsiedztwa czy też przynależności do Gdańska. czy wyspiarze to wyspiarze i już, czy związki z Gdańskiem są silniejsze niż tylko dojazd do pracy czy szkoły? a może wolisz spotkać się i przedstawić własne zdanie? a może nawet w większym gronie poszerzonym o innych mieszkańców? jeśli rozejrzysz się po blogu, zobaczysz, że ja spotykam się z ludźmi, rozmawiam z nimi. może być?
      pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: