o co chodzi?

Kiedy w lokalnych mediach trwa dyskusja o przyszłości metropolii zwanej czasem trójmiejską, ja chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden – pomijany w publicznym dyskursie – aspekt owej „metropolitalności”.

Chodzi mi o tożsamość mieszkańców trzech miast, ich identyfikację z małymi ojczyznami i stosunek do metropolii rozumianej jako idea i „środowisko naturalne”, a nie tylko jako obszar wspólnych interesów spięty nicią połączeń komunikacyjnych. Mam swoje subiektywne zdanie na tematy, które będę poruszał. I będę to zdanie tutaj artykułował w nadziei na wypełnienie luki w obrazie tego, co niektórzy nazywają „trójmiastem”, a czego ja staram się nie ujednolicać w przekonaniu, że „trójmiasto” nie istnieje. Skąd to przekonanie? Z obserwacji i ich analizy rzecz jasna. Oraz z potrzeby określenia się wobec środowiska, w którym żyję. Nie jest to moje naturalne środowisko. Jestem gdańszczaninem  z wyboru, od niespełna dwóch dekad. Kilka lat mieszkałem w Gdańsku, ale teraz nie mieszkam ani w tam, ani w Gdyni czy w Sopocie. Mój dom stoi 500 metrów od granicy administracyjnej Gdańska. Przyjeżdżam do Gdańska codziennie, moje życie zawodowe wiąże się z tym miastem. Bardzo często bywam w Gdyni. Zaglądam też do Sopotu. I obserwuję.
Mam nadzieję, że ten blog będzie dla kogoś stanowił dodatkową wartość w myśleniu o metropolii, aglomeracji, trójmieście czy jak kto chce nazywać to niezwykłe miejsce na Ziemi.
W zakładce „trójmiejskie idée fixe” znajdziecie artykuł opublikowany swego czasu przeze mnie w Internecie, w którym przedstawiam swoją wizję miejsca, w którym żyję. Można powiedzieć, że to „tekst założycielski” tego bloga.

Darek Olejniczak

Reklamy

2 Responses to o co chodzi?

  1. asia3city says:

    Też dla Mnie TRÓJMIASTO to sztuczny twór, połączony z trzech niezależnych i odrębnych ( historycznie i architektonicznie ) miast, ale jest coś co trudno określić co łączy te 3 miasta w jedną całość 🙂

  2. moje stanowisko jest znane i jest na ogół odmienne od powszechnych ustaleń 🙂 nietrudno znaleźć argumenty „za” i „przeciw”. ale ja jestem „przeciw”, bo tak to po prostu widzę i tak to sobie poukładałem. mam nadzieję, że dość logicznie 😉 wedle mnie, to co niby-łączy jest „na powierzchni”. linie podziałów biegną głębiej i wywodzą się m. in. z historii oraz tego jak kto rozumie swoją przynależność, tożsamość miejsca.
    pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: