Gdańsk nie jest miastem równości?!

O problemach gdańskich rugbistek pisały lokalne media dość sporo. [1 i 2] Panie z drużyny Ladies Lechia Gdańsk czują się dyskryminowane i mają rację. A wszystko to w Gdańsku, aspirującym do miana miasta wolności, solidarności i równości. O sytuacji gdańskich sportsmenek i w ogóle, kobiet (nie tylko w Gdańsku) rozmawiam z Elżbietą Jachlewską, wiceprzewodniczącą Partii Kobiet.

1525387_704823622891604_1024206705_nDariusz Olejniczak: Wszystko wskazuje na to, że drużyna Ladies Lechia Gdańsk, pięciokrotna zdobywczyni tytułu Mistrzyni Polski zostanie rozwiązana. O problemach gdańskich rugbistek media piszą od jakiegoś czasu, bo panie są dyskryminowane na różnych polach przez działaczy klubu zainteresowanych jedynie sukcesami męskiej drużyny. Może nie ma się co dziwić decydentom, przecież rugby to taka męska gra…

Elżbieta Jachlewska: Przede wszystkim czy istnieje definicja „męskiej gry”? Można by powiedzieć, że balet jest żeńską formą artystyczną i płacić baletmistrzom mniej, lub nie kupić im baletek i strojów do tańca, bo są w mniejszości. No i rzucić złośliwy komentarz, na temat domniemanej orientacji seksualnej i zniewieścieniu.

Czy panie mogą liczyć na wsparcie swoich kolegów rugbistów?

Nie sądzę aby panowie odważyli się wesprzeć swoje koleżanki. Obawiają się konsekwencji. Ba, niektóre zawodniczki martwią się, że swoją postawą zaszkodzą kolegom. Taka kobieca przypadłość kulturowo wpojona nam przez wieki – nie wypada kobiecie dbać o swój interes, mieć ambicje, egzekwować należne wsparcie finansowe i tak dalej.

Kilka lat temu w Gdańsku odbyło się seminarium poświęcone optymalizacji sytuacji kobiet w Gdańsku zorganizowane przez miasto Gdańsk oraz Komisję ds. Równości Kobiet i Mężczyzn Związku Miast Bałtyckich. Gdańsk zyskał nawet miano miasta równości kobiet i mężczyzn. Sytuacja gdańskich rugbistek to „wypadek przy pracy” w mieście powszechnej szczęśliwości?

Gdańsk jak wiele miast w Polsce nie jest, nie był i jak na razie nie ma zamiaru być miastem równości.

Przypadek rugbistek nie jest ewenementem. Spójrzmy na „ Maraton Solidarności”, w którym kobiety otrzymują sporo mniejsze nagrody (po proteście Partii Kobiet w 2011 roku sytuacja trochę się poprawiła). Argument Kazimierza Zimnego – dyrektora maratonu, że kobiet startuje mniej, a tym samym ich wkład finansowy (wysokość wpłacanych składek) w budżet jest mniejszy jest po prostu śmieszny. Od razu nasuwa się pytanie dlaczego w takim razie kobiety nie płacą tej składki w mniejszej wysokości?

Problem dyskryminacjo kobiet zamiatany jest pod dywan od dawna. Przykład: drużyny siatkarek „Gedania”. Siatkarki były dumą Gdańska od lat 50-tych, mistrzyniami Polski, grały w reprezentacji narodowej, zdobywając dla Polski medale mistrzostw i igrzysk. W 2006 r. klub uwłaszczono, utworzono spółkę prywatną „Gedania”. Ta przejęła stadion, halę po czym nastąpił powolny upadek klubu. Dzisiaj jest tam dziura, czekająca na zakończenie procesów karnych i na inwestora. Nastąpił też upadek  50-leniego dorobku kobiet w siatkówce. Siatkarki próbowały od 2006 r. też protestować przeciwko upadkowi klubu, przeciw pogarszającym się warunkom w hali sportowej, prosiły o pomoc prezydenta Adamowicza… A władze spółki „Gedania” nie złożyły wniosków o dofinansowanie do miasta. Halę rozebrano, kobiety odeszły w milczeniu.

Od niedawna kobiety, a właściwie młodziutka dziewczyna – 12 lat, trenuje w Gdańsku żużel [3]. Piłka nożna – jest kilka drużyn, w tym w klubie Lechia – ale dziewczyny nie za bardzo mają z kim rywalizować. W szkołach sportowych nie ma klas piłkarskich dla dziewcząt. W tym wszystkim razi przede wszystkim forma dyskursu, język który dyskredytuje kobiety („kobiety wyglądają gorzej, nikt nie chce oglądać spoconych kobiet”, „jak się im nie podoba to niech nie biegają ” itp.) Dyskredytuje się osiągnięcia kobiet. Rugbistki gdańskie to czterokrotne mistrzynie Polski, a traktuje się je jak amatorską drużynę, w której kobiety uprawiają swoje dziwne hobby. [4]

Jak kwestia równych możliwości, praw kobiet i mężczyzn wygląda w Gdyni i w Sopocie? Jest lepiej, czy może wszędzie równie źle?

Nie widzę żadnej różnicy pomiędzy sytuacją Gdańska, a Gdynią, czy Sopotem. Sytuacja nie zmieni się, jeśli władze samorządowe nie zaczną działać systemowo. Przecież kobiety są także mieszkankami tych miast. Płacą podatki. Dlaczego więc nie mają w takim samy stopniu korzystać z funduszy przeznaczonych na sport jak mężczyźni?

Jakie organizacje, instytucje działają w tych trzech miastach na rzecz równości płci, gdzie kobiety mogą szukać wsparcia?

Są to przeważnie organizacje pozarządowe w Gdańsku Stowarzyszenie WAGA, TAK (Trójmiejska Akcja Kobieca), Centrum Praw Kobiet, „Tolerado”. W Gdyni – Fundacja „Nadaktywni”, Stowarzyszenie GAFFA. W każdym z trzech miast także Partia Kobiet ma swoje struktury.

Czy na przestrzeni lat sytuacja kobiet pogarsza się, czy jest lepiej?

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że się cofamy. Tyle się mówi o równouprawnieniu, członkostwo w Unii Europejskiej także zobowiązuje Polskę do przestrzegania zasad równości płci…ale mało co z tego wynika. Kobiety organizują protesty, manifestacje i nie udaje im się przebić ze swoimi postulatami do świadomości społecznej. Musiałybyśmy sprowadzić górników – oni potrafią być skuteczni. Kobiety muszą wejść w struktury władzy aby wnieść kobiecy punkt widzenia, wnieść swoją perspektywę. Jak mówi moja koleżanka partyjna – kobiety muszą wnieść do polityki to, co mężczyźni wynieśli.

Jakie obszary życia są najciemniejszymi plamami na lokalnej mapie równości?

Budżet. Władze obawiają się budżetu genderowego. A przecież w tym budżecie chodzi o to aby zaspokoić potrzeby wszystkich mieszkańców – kobiet, mężczyzn, seniorów, dzieci… Nie możemy wydawać pieniędzy na jedną określoną grupę społeczną tylko dlatego, ze ma największe wpływy i siłę przebicia. O poziomie edukacji równościowej nawet nie wspomnę. Żyjemy w mieście białych, bogatych, 40-letnich mężczyzn. Dyskryminuje się nie tylko kobiety. Dyskryminacja dotyczy także całych dzielnic, jak Biskupia Górka w Gdańsku, czy Grabówek w Gdyni. Czasem mam wrażenie, ze władze zapomniały o tych mieszkańcach. Bo w jakim stopniu oni i one korzystają z miejskiego budżetu?

[1] http://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/nie-bedzie-ani-stypendium-ani-druzyny-ladies-lechia-gdansk-czujemy-sie-upokorzone-i/9t2kv
[2] http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3576171,poslanka-po-interweniowala-w-sprawie-rugbistek-ladies-lechia-gdansk,id,t.html
[3] http://www.youtube.com/watch?v=WKg4eVB63hM
[4] http://www.sportfan.pl/artykul/dyskryminacja-kobiet-wygrala-ale-zarobila-mniej-od-zwyciezcy-19776

Elżbieta Jachlewska – jak sama o sobie mówi; optymistka, idealistka, nowoczesna feministka. Wierzy, że pracą u podstaw można powoli zmienić świat na lepszy; że dyskutując, można osiągnąć kompromis ponad wszelkimi podziałami, a integrując różne środowiska, sprawić, iż tolerancja będzie czymś najnormalniejszym w świecie. Szczęśliwa żona i matka dwójki dzieci; 13-letniej Gai i 18-letniego Gniewka. Wiceprzewodnicząca Partii Kobiet. Prezeska Stowarzyszenia WAGA. Kandydowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku  z listy Partii Zieloni.

Reklamy
%d blogerów lubi to: