Uskok historii

Na początek dwa zdjęcia:

gdansk7

gdansk8

To, co na nich widać, już nie istnieje. Oba zdjęcia powstały ok. roku 2008 w rejonie Dworu Wendtów na gdańskim Zakonicznie. Dlaczego pokazuję te fotografie i dlaczego chcę napisać o tym miejscu? Powód jest jeden. To doskonały przykład na coś, co można by nazwać „lokalnym końcem historii”, choć moim zdaniem lepiej mówić o uskoku historii.

Uskok historii w rejonie Dworu Wendtów to nic nadzwyczajnego, rzecz gdzie indziej w dziejach spotykana. Mimo to, być może z powodu swojej oczywistości, raczej nieczęsto odnotowywana, zauważana. Być może dlatego, że historyczny ciąg zdarzeń traktowany jest całościowo. Jednak uskok to coś więcej niż przejście z jednej opowieści do drugiej. To zagłada świata istniejącego i budowa zupełnie nowej rzeczywistości na ruinach tego, co było. Niby historia ma swoją kontynuację, ale tak jak w uskoku rozumianym jako zdarzenie geologiczne – powstały teren jest czymś odrębnym od „starej” reszty całego obszaru.

Dziś jest tak: W rejonie ul. Wieżyckiej, na krańcach miasta powstaje nowe osiedle mieszkalne (obok istniejącego już innego blokowiska i enklawy „domków” i „bliźniaków”). Niebawem ludzie zaczną się wprowadzać, zaczną żyć w tym miejscu, niejako od nowa.

A co było tam w przeszłości? Zdjęcie u góry pokazuje zabudowania gospodarcze, najprawdopodobniej jakąś poPGRowską oborę. Na drugim zdjęciu widać przyszły plac budowy. Wtedy były tam domy mieszkalne, w których żyli dawni pracownicy rolni. Wyeksmitowano ich dokądś zanim teren zrównano z ziemią.

Nad tym wszystkim góruje osłonięty drzewami Dwór, wciąż istniejąca i zamieszkała XIX-wieczna budowla, która także ma swoją intrygującą przeszłość i niejasną przyszłość. O budynku wiadomo tyle, że przed II wojną światową Zakoniczyn należał do rodziny Wendtów. Jego ostatnim właścicielem był Artur Wendt. Na terenie przyległego parku znajduje się grób ostatniego dziedzica. Po wojnie utworzono tam PGR. W tym wypadku można mówić chyba jednak o ciągu historycznym – budynek przetrwał, zmieniali się lokatorzy i funkcje, ale obiekt stanowiący o historii miejsca trwa nadal. Inaczej jest z położonymi niżej terenami, na których stały wyburzone, wspomniane wcześniej, budynki gospodarcze i mieszkalne. Lokatorzy domów żyli tam od dwóch, trzech pokoleń. Tworzyli własną przestrzeń i własną historię. Pewnego dnia zniknęli, a ich miejsce zajmą niebawem nowi mieszkańcy, którzy o przeszłości Zakoniczyna widzą najpewniej mało. Jedna historia zastępuje drugą.

Dzisiejszy krajobraz tego miejsca. Zdjęcie górne – tu stała obora, zdjęcie dolne – tu stały domy:

image003 image004

Jest takich miejsc w Gdańsku wiele. Kolejne to choćby powstające niemal w centrum miasta osiedle Pohulanka. Niby zupełnie nowy teren, nowa wartość dodana do tkanki miejskiej, przez wiele lat zapomniany i pusty. A jednak… 4 lipca 1946 roku o godzinie 17.00 w tym miejscu powieszono 11 Niemców – zbrodniarek i zbrodniarzy wojennych, w przeszłości zatrudnionych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Egzekucji przyglądał się tłum 150 tysięcy mieszkańców miasta. Teraz na nowe osiedle wprowadzają się kolejni lokatorzy. Zaczną tu nowy rozdział życia, swojej historii. Ilu z nich wie, co wydarzyło się w tym miejscu kilkadziesiąt lat temu?

image005

Uskok historii powstaje, gdy mówimy o terenie poddanym procesom historycznym polegającym na przemianie jego funkcji oraz o ludziach uwikłanych w te procesy. W tym wypadku historia jest pojmowana przez pryzmat terytorium – geografii (podobnie jak uskok geologiczny). Z kolei ludzie związani z tym terytorium są nie tylko sprawcami zmian, ale sami zmianom się poddają lub są poddawani.

Reklamy
%d blogerów lubi to: