To się nie uda!

Nie wiadomo, kto pierwszy powiedział „Trójmiasto”. – to cytat z książki dra Piotra Perkowskiego pt. >>Gdańsk – miasto od nowa<< stanowiącej opis powojennej odbudowy, a właściwie budowy od nowa tego miasta. Ci, którzy zaglądają na fejsbukową stronę bloga trzech miast, wiedzą, że autor zainteresował się moją próbą ustalenia, kiedy mniej więcej po raz pierwszy użyto tego sformułowania. Dr Perkowski będzie badał sprawę, a jeśli pojawią się jakieś nowe ustalenia, Czytelnicy niniejszego bloga z pewnością o tym się dowiedzą.

Ale warto zajrzeć do wspomnianej wyżej książki, by zobaczyć, co naukowiec z Uniwersytetu Gdańskiego sam pisze o tzw. trójmieście. A pisze m. in. tak:

(…) Jak poświadczają ogłoszenia drobne, słowo to było w powszechnym użyciu już w połowie lat pięćdziesiątych. [pierwsze przypadki użycia go w lokalnych mediach do jakich ja dotarłem datowane są na rok 1950, przyp. D.O.] (..) Bez wątpienia ogłoszona w mediach integracja Gdańska, Gdyni i Sopotu dużo zawdzięcza kolejarzom – Szybka Kolej Miejska, nazywana w Trójmieście kolejką, pełniąca funkcje metra w organizmie Trójmiasta, umożliwiła szybkie połączenie między ośrodkami, przyczyniając się nie tylko do wzrostu mobilności pracowników Wybrzeża, ale również do rozwoju turystyki w ogóle. W następnych latach mimo pewnych inicjatyw administracyjnych (połączono trzy wydziały kultury miejskich rad narodowych, tworząc jeden wydział kultury) proces integracji wyhamował. Przewidywania dotyczące zrastania się trzech miast, prowadzącego do powstania jednego ośrodka, w którym Gdynia byłaby  tylko jedną z dzielnic (tak jak niedawno Nowa Huta stała się dzielnica Krakowa), się nie potwierdziły. Pomimo niechęci do inetgracji nie porzucono, zwłaszcza w Gdańsku, nadziei na scalenie i w latach siedemdziesiątych wciąż pisano o podziale administracyjnym na trzy jednostki jako podziale czysto formalnym. Z powodu istniejących różnic Gdańsk, Gdynia i Sopot pozostały jednak odrębnymi, rywalizującymi ze soba ośrodkami, które ze względu na bliskośc geograficzną i dobre połączenie ochrzczono, nieco na wyrost, aglomeracją trójmiejską. W powszechnym przekonaniu trzy miasta, zamiast się zrosnąć, pozostały Trójmiastem. Nazwa ta, w przeciwieństwie do „aglomeracji trójmiejskiej” dobrze odzwierciedlała proces  jaki dokonał się po wojnie. Były to wciąż trzy odrębne miasta, z których najważniejszą rolę (…) miał odgrywać Gdańsk. Gdynia musiała ustąpić miejsca, ale nigdy nie chciała  się zgodzić na wchłonięcie. [Gdańsk – miasto od nowa, P. Perkowski, Słowo obraz/terytoria, Gdańsk 2013, wyd. I, str. 40/41]

No cóż, jakoś mnie to nie dziwi. To, że Gdynia nie chce grać roli przystawki, jak i to, że integracja czy też połączenie ani w latach tuż-powojennych, ani w latach 70., ani teraz jakoś się nie dokonało i nie dokonuje. I skoro SKM-ka nie pomogła (owszem komunikacyjnie tak, jednak administracyjnie wcale), to chyba i Pomorska Kolej Metropolitalna nie pomoże. Dlaczego? Pisałem już o tym wcześniej i tylko mógłbym powtórzyć dotychczasowe argumenty. Dodać mogę jedynie tyle, że aby jakiś obszar stał się jednolitym, zwartym organizmem miejskim, terytorium w pełnym tego słowa znaczeniu, niezbędna jest jedna, niepodzielna władza. A tymczasem jakoś nie widzę szans na ukonstytuowanie się władzy „Trójmiasta”.

Ciekawym pomysłem wydaje się spojrzenie na aglomerację/metropolię/trójmiasto, pozwalające na pierwszym planie dojrzeć Gdynię jako lidera regionu – prężnie rozwijający się ośrodek nowych technologii, logistyki, transportu, centrum dowodzenia zapleczem w terenie i pomniejszymi jednostkami administracyjnymi. Gdynia chyba w takiej roli się widzi i zdaniem jej samorządowców do takiej roli jest gotowa. Co na to Gdańsk? No cóż, jak powiedział mi pewien menedżer dużego gdyńskiego przedsiębiorstwa,  a na co dzień mieszkaniec Gdańska: Gdańsk ma pecha, bo w Gdańsku wszystko jest polityczne, każda decyzja. Gdynia rozwija się bez tego balastu, bez historycznych zaszłości i polityki przez wielkie P.

I coś w tym chyba jest. Do rozważań nad wizją „wielkiej Gdyni” warto z pewnością za jakiś czas wrócić. Jak i do wspomnień o jej morskiej przeszłości, by porównać je ze stanem współczesnym.

Reklamy
%d blogerów lubi to: